piątek, 4 stycznia 2008

Designy, Francja, Maj 1940 (cz. II)

Witam. Dzisiaj druga część raportu bitewnego z walk o miasteczko Designy. Zapraszam.

W tym momencie walki niemieckie dowództwo po raz kolejny poprosiło o wsparcie kompaniami pancernymi, jednak i tym razem brak jakiegokolwiek odzewu spowodował, że czołgi nie pojawiły się na polu bitwy. Wykorzystując ten fakt Francuzi postanowili ruszyć na przód całą kompania piechoty, która zbiegając ze wzgórza połączyła wszystkie drużyny i sekcje km-ów w stały związek.

Reagując na ruch przeciwnika odezwały się niemieckie moździerze, ale niecelny ogień nie spowodował żadnych strat. Piechota niemiecka widząc początek francuskiego natarcia na lewej flance postanowiła wzmocnić niewielki lasek i wysłała dwie drużyny piechoty jako uzupełnienie obrony tej strony swoich linii. Podobnie sekcja MG-42, która wcześniej wycofała się w głąb lasku pod silnym ostrzałem, powróciła teraz na miejsce kierując swoje lufy w stronę Francuzów.

Po drugiej stronie miasteczka jedna z francuskich drużyn piechoty próbując obsadzić narożny dom tuż przy skrzyżowaniu została skutecznie ostrzelana. Z domu naprzeciwko odezwała się ukryta do tej pory sekcja MG-42 i jedna z drużyn piechoty powodując przygwożdżenie Francuzów i straty.

Korzystając z zamieszania jedna z francuskich drużyn ukryta niedaleko przygwożdżonej drużyny wysunęła się zbyt zza osłony i została zniszczona przez czekającą po drugiej stronie drogi i przygotowaną do strzału sekcję MG-42. Tym razem Francuzi nie pozostali bierni. Ich własne km-y otworzyły ogień na tyle skuteczny, że ukryty w lesie niemiecki MG musiał po raz kolejny cofnąć się, aby uniknąć strat.


Nie przerywając ognia francuski km ostrzelał również drużynę piechoty na drodze prowadzącej do miasteczka, skutecznie przyciskając ją ogniem.

Tymczasem po drugiej stronie miasteczka, 3 drużyny, które wyrwały się zza żywopłotu i biegiem ruszyły w stronę lasku, gdzie ukryty był MG-42 i niemiecka piechota, wpadły między drzewa i walką wręcz zaatakowały jedną z niemieckich drużyn. W ruch poszły granaty, broń krótka i bagnety. Niestety potyczka skończyła się tragicznie dla Niemców, i jedna z ich drużyn piechoty została zniszczona.


Francuzi kontynuując ruch całą kompanią przekroczyli drogę i skierowali się w stronę bliźniaczego wzgórza starając się dotrzeć tam przed pojawieniem się czołgów niemieckich. Ciężarówka ciągnąca działo ppanc. Wraz z osłoną 3 drużyn piechoty szybko skierowali się w stronę porastającego wzgórze lasu.


Tymczasem Hotchkissy, które do tej pory stały u wylotu z miasteczka wolno ruszyły w stronę kościoła chowając się za budynkami i żywopłotem.


W odpowiedzi na śmiały atak i przesunięcie sił francuskich, dowództwo niemieckie zdecydowało wycofać swoje wojska z lewej flanki i sekcja MG-42 wraz z pozostałymi drużynami piechoty opuściły lasek, z którego do tej pory prowadziły skuteczny ogień kierując się w stronę żywopłotu. Równocześnie swoją pozycję zmieniło działo ppanc PAK, przenosząc się na drugą stronę miasteczka i próbując złapać w swój ogień nadciągające francuskie czołgi. Chwilę później pierwszy z Hotchkissów trafiony celnym ostrzałem zmuszony został do wycofania się.


Tymczasem niemieckie dowództwo po raz kolejny i jak się miało okazać ostatni raz, próbowało poprosić o wsparcie kompanią pancerną jednak i tym razem prośba pozostała bez odpowiedzi.

Cofające się drużyny piechoty wraz z MG42 dotarły w końcu na pozycje swoich wojsk chowając się za żywopłotem tuż przy drodze.


Po drugiej stronie miasteczka nastąpiły w tym momencie walki pancerne. Działo PAK otworzyło ogień do nadjeżdżających i niczego nie spodziewających się czołgów. Po pierwszym strzale snop dymu wzniósł się znad pierwszego pojazdu. Dowódca drugiego czołgu otworzył ogień w kierunku działa, tylko na chwilę przygważdżając jego obsługę. Chwilę później i jego maszyna stanęła w płomieniach pokrywając okolicę dymem. Francuska piechota kryjąca się po przeciwnej stronie drogi próbowała ostrzelać obsługę działa PAK, ale skuteczny kontr ostrzał z budynku z dwóch sekcji MG-42 skutecznie ochłodził jej zamiary.


-----

W tym momencie francuskie dowództwo naczelne postanowiło przerwać walkę i nastąpiło zawieszenie broni.

Jakie wnioski z gry? Trudno powiedzieć. Linia frontu zmieniała się wraz z rozgrywką, od mocno wysuniętych niemieckich pozycji na lewej flance, aż do cofnięcia jej prawie do pozycji wyjściowej. Dużo mogło zmienić również pojawienie się niemieckich czołgów, chociaż nie wiadomo jak one poradziły bo sobie w boju, tym bardziej że czekała na nie kompania S-35 Somua. Ogólnie grało się przyjemnie wykorzystując autorskie zasady wymyślone przez Tomasza, chociaż przyznać muszę że w środku gry oddziałów było tak dużo, że ciężko było zapanować na sytuacją, i tym samym napisać ten raport ;) Tak czy inaczej grę zaliczam do udanych.

Pozdrawiam
Thomas

1 komentarz:

Ragozd pisze...

Na MG-42 to jeszcze troche za wczesnie :)